mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj5
mod_vvisit_counterWczoraj6
mod_vvisit_counterTen tydzień44
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień37
mod_vvisit_counterTen miesiąc129
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiąc195
mod_vvisit_counterCałość2703

We have: 1 guests online
Your IP: 38.107.179.242
 , 
Today: Maj, 20, 2012
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona na serwerze domowym na neostradzie, jak nie ma prądu to wiadomo ...
 

Cele projektu E40

e40

Wyprawa ta ma na celu uczczenie czterdziestej rocznicy produkcji popularnego samochodu, który zmotoryzował Polaków i dowiózł nas do Unii Europejskiej, który niejednokrotnie jeszcze dzisiaj dzielnie służy. Niestety jednak znika on już z naszych dróg i powoli staje się sentymentalnym wspomnieniem. Jeden z egzemplarzy z pierwszej serii produkcyjnej ma służyć jako środek transportu po najdłuższej drodze Europy i Azji.

Kolejnym celem naszej podróży będzie odwiedzenie Polaków  na Ukrainie i w Kazachstanie oraz dostarczenie im materiałów edukacyjnych po to aby kultywowali język polski i polskie korzenie.

Zawieźmy kawałek Polski naszym rodakom na wschodzie.

Poprawiony (sobota, 21 stycznia 2012 23:38)

 

Starym fiatem po Eurazji

 
Na pewno wiele osób zada sobie pytanie: jak zrodził się pomysł wyprawy samochodowej na wschód zabytkowym pojazdem z 1976 roku...

Inni być może będą zachodzić w głowę, po co zadawać sobie tyle trudu, by w niewygodzie ciasnej kabiny leciwego fiata przemierzać setki kilometrów, jeżeli można w to samo miejsce dotrzeć szybciej i o wiele wygodniej...

Otóż opisana poniżej wyprawa jest jednym z moich wielkich marzeń. Zawsze podobały mi się filmy drogi – kocham otwarte przestrzenie, przemieszczanie się , odwiedzanie różnych miejsc, poznawanie nowych ludzi. Odkąd kupiłem sobie mój pierwszy samochód (zgadnijcie jaki?) moim żywiołem stała się droga. Nigdy nie bałem się wyzwań. Po tygodniu od zakupu pierwszego samochodu a po pięciu latach od zrobienia prawa jazdy, bez doświadczenia na drodze, mając za sobą niewiele „przejechanych” kilometrów, bez większych obaw udałem się w moją pierwszą dłuższą podróż.

Od tamtej pory mój „maluch” zwiedził już cały Śląsk i ładny kawałek Polski. Sprawdził się również poza granicami kraju i to dosłownie w każdych warunkach – większego problemu nie sprawiły mu zimowe eskapady do Czech, nie „zmęczyły” go i dłuższe trasy, bezpiecznie zawiózł mnie do Brna i dalej pod granicę austriacką. W ciągu siedmiu lat pokonaliśmy razem ponad 100 tysięcy kilometrów. Za co cenię go najbardziej? Nigdy nie próbował przesadnie „wydrenować” mojej kieszeni. Prostota konstrukcji pozwala na samodzielne usuwanie usterek „na trasie”, bez konieczności wzywania pomocy drogowej i korzystania z usług serwisu. A więc ekonomia...

Pomysł, by wyruszyć w prawdziwie ekstremalną podróż zrodził się w mojej głowie po przeczytaniu książki Andrzeja Dzierżanowskiego „FIAT 126p na co dzień”. Znalazłem w niej krótki opis wyprawy Pana Krzysztofa Białka do Skandynawii na Nordkapp. Złapałem bakcyla... Postanowiłem wyruszyć jego śladem moim kolejnym fiatem, który został odrestaurowany i zarejestrowany jako pojazd zabytkowy. Starania moje jednak spełzły na niczym – finansowo wyprawa ta okazała się być poza moim zasięgiem. Nie miałem doświadczenia organizacyjnego, nie wiedziałem jak odpowiednio zabrać się za gromadzenie funduszy. Okazało się, że sam zapał nie wystarczy. Nie należę jednak do ludzi, którzy poddają się przy pierwszym niepowodzeniu. Wychodzę z założenia, że nic w życiu nie przychodzi bez walki, a czasem na realizację marzeń trzeba po prostu trochę poczekać.

Od pierwszych, nieporadnych kroków w stronę wielkiej przygody upłynęło już trochę czasu. Zanim dojrzał w mojej głowie plan innej wyprawy, bywałem na zlotach pojazdów zabytkowych i śledziłem co dzieje się w świecie motoryzacyjnych zapaleńców. Śledziłem poczynania załogi podróżującej po świecie Fiatem Cinquecento. Znalazłem też informacje o grupie SGBW, a nawet miałem okazję poznać jej członków na zlocie miłośników małego fiata ALEPIKNIK, gdzie reklamowali swoją wyprawę pod hasłem: „DZICZ, czyli maluchem do Mongolii”. Udzielając się na portalu „Forum Polskiej Motoryzacji”, znalazłem informacje na temat zimowej wyprawy małym fitem na północ kontynentu w ramach „Projektu 223 Norwegia Zimą”.  Dowiedziałem się w międzyczasie, że chłopcy z SGBW planują kolejną wyprawę, tym razem pod hasłem „E40, europejska Route 66”. Projekt ten nie doczekał się jednak realizacji (nie znam przyczyn niepowodzenia). Tuż przed i w trakcie przygotowań do wyprawy rozmawiałem z jednym z uczestników niedoszłej eskapady... No i zapaliłem się... Spodobała mi się idea podróżny trasą E40. Postanowiłem zrobić wszystko, by mój „staruszek” poczuł na masce pył wschodnich dróg. A zbliża się ku temu idealna okazja – podróż trasą E40 w symboliczny sposób nawiązywać będzie do czterdziestej rocznicy „urodzin” Polskiego Fiata 126p, która przypada na rok 2013. Dlatego też marzy mi się realizacja tej wizji w 2013 roku , a plany chciałbym wcielić w życie pod hasłem "E40 na 40-lecie PF 126p, czyli starym fiatem po Eurazji"

Poprawiony (sobota, 14 stycznia 2012 23:18)